17 czerwca 2013

...dziwny odgłos...

...jako że u mnie dzisiaj tak jakoś normalnie. W tyrce latanie, bo kontrola wewnętrzna i kompy trzeba co chwilę przepinać. W tyrce panika, bo kontrola zewnętrzna i będą trzepać po papierach...
...w domu nie lepiej, nawet obiad bez polotu (placki ziemniaczane). Za chwilę zabieramy się do mycia okien, tylko odliczamy czas, kiedy żarówka raczy opuścić niebo, bo inaczej to doopa z mycia. W międzyczasie naczarowaliśmy zmielonych z ziemniakami na jutrzejszy obiad i kolejny, bo wyszło jak dla batalionu. Nuda, nic się nie dzieje, siedzimy se, nic się nie dzieje, no to wam o czymś opowiem...

...od przeszło dwóch miesięcy, rano i wieczorem, niesie się po osiedlu dziwny dźwięk. Mechaniczny, terkoczący jak uderzające o coś pióra wiatraka, ciężko określić co to. Podczas rozmów z Połówką stawialiśmy nawet na startujący samochód a'la maluch...

...dopiero niedawno, podczas spotkania rodzinnego, wyjaśniło się wszystko. Uwaga, jesteście gotowi. Ów dźwięk generował dzięcioł, który walił dziobem w latarnię uliczną. Skubaniec, wypatrzył, że do światła zlatują się ćmy, a w czeluściach latarni mieszkają pająki i inne robaki-cudaki. Więc przylatuje do swojego osobistego baru mlecznego i hałasuje, i zajada specyjały. Tylko czemu o czwartej nad ranem!!!

...owa nieszczęsna latarnia...
...i ów dziwny odgłos, który nagrałem stojąc pod latarnią ^^ ...