21 maja 2013

...wtorkowo...

...i znowu muszę nadganiać blogowe zaległości. Jakoś nie mogę zrozumieć, bo mam sporo wolnego czasu, a tu takie braki. Normalnie Coperfield mnie dopadł i zwinął mi sporo czasu. Gdzie ta moja organizacja? No może nie była jakaś na tip-top ale była, a teraz zero, dno...

...a nie będę już dzisiaj więcej truł i mam dla was foto z moich małych przechadzek...

...zakwitł rododendron w Ślesinie
w rzeczywistości płatki maja kolor ciemno-fioletowy...
...konwalie...
...o dziwo służy im ziemia ślesińska...
...lilak jeszcze kwitnie,
ach ten zapach, aż kręci od niego w głowie...
...a po drugiej stronie ulicy kwitło takie coś...




...i ten widok, ta wieża kościoła towarzyszyła mi przez osiem lat spędzonych w Ślesinie...


...później wybraliśmy się do Teściunia i jego ogrodu...


...kwitnący chrzan,
pierwszy raz widziałem...
...i truskawki kwitną...
...to chyba groch polny
ale ręki bym sobie nie dał uciąć...
...i trawy kwitną...
...a w szklarni (folii) zakwitł ogórek...
...i pomidorzasty pomidor...
...normalnie wszystko kwitnie, może i ja puszcze jakiegoś kwiatka, he he he...

...spokojnej nocy bez burz...