27 maja 2013

...powrót...

...witajcie. Jak tam po weekendowe wstawanie? Słonko Was nie oślepia? He, he he. Ciężko było się ruszyć o szóstej rano, no niestety wolne w tym przypadku chorobowe, się skończyło i dopadła mnie szara rzeczywistość...

...w pracy jak to w pracy, część osób się cieszyła z mojego powrotu, część jakby mogła to siekiera w plecy. Jednak ja z uśmiechem na ustach, na przekór drugiej opcji, nie kazałem zamykać drzwi biura. Oj męczyło ich to, he he he, wredna małpa jestem...

...pracy miałem sporo, po dwudziestu dnia nieobecności trzeba było jakoś, to wszystko ogarnąć. Przyznam się bez bicia, na początku był lekki niepokój, ale jakoś poszło. Po kilku godzinach grzebania w komputerze, kiedy na pulpicie zacząłem widzieć tapetę nastąpiła druga fala danych. Było się cieszyć i szczerzyć ząbki...

...po pracy mały wypad do Rodzicielki, zajrzeć do ogrodu i obmyślić jutrzejszą trasę po Rodziciela. Kończy sanatoryjne życie i wraca na łono rodziny, Połówka szykuje dla niego zestaw startowy, bo z informacji w folderze sanatorium, ma wrócić jak młody Bóg, ale to temat na zaś...

...kończę dzisiejsze moje durne wywody. Za oknem znowu leje, a mi zaczyna się przypominać kręgosłup. Na koniec mam dla was kilka fotek z wczorajszego spaceru u Włocławskich i z dzisiejszego wypadu do ogrodu...



...spacer w lasku, Włocławek
dróżka do Wieńca...
...krwiobieg lasu...
...listek ładny,
a pod listkiem takie cóś...
...to chyba pieczarka zagościła
na ślesińskim ogrodzie...
...ostatnie owoce umierającej śliwki...
...i trawy...
...zafascynowany kroplą deszczu...
...spokojnej nocy...

PS1. ...przypominam o mojej relacji z miasteczka Ślesina: część 1, część 2...
PS2. ...dla pana z Włocławka, który utrudniał jazdę mi i innym uczestnikom ruchu mam wyrazy uznania...