14 maja 2013

...miksowo dziś...

...po wczorajszym poście, pod którym nie komentowałem, utwierdziliście mnie (nas) w przekonaniu, że dobrze zajmujemy się Małą Panną Mi. Dzięki pracom manualnym pozwalamy jej rozwijać wyobraźnię. I to mnie (nas) cieszy...

...do objawów chorobowych, to nie jest to grypa żołądkowa tylko reakcja łańcuchowa na leki, które stosuję na kręgosłup, takie błedne koło. Biorę leki na kręgosłup i ból przechodzi, ale podrażniam sobie żołądek i na jakiś okres muszę odstawić leki i kurować Pana Żołądka, a później zabawa zaczyna się od nowa. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie pomagają mi żadne leki osłonowe, ale daję radę, już się przyzwyczaiłem...

...ale nie będziemy tu dzisiaj biadolić o chorobach, co to to, to nie!!! Na dziś mam kolejną partię zdjęć ze spaceru. No i załamka totalna co? Nie wywiało Was jeszcze od komputerów, he he he. Od rana odwiedziłem pracę, bo potrzebny był plakat na gwałt, po drodze podrzuciłem Rodzicielkę do lekarza i stwierdzam, że ludzie to naprawdę nie umieją jeździć i wleką się strasznie. Droga wolna, czysta, sucha, zero ruchu a on jedzie 40km/h. Cholery idzie dostać, sam już nie wiem czy się z traktora przesiadł taki jeden z drugim i się boi, że jak pojedzie więcej jak trzydzieści kilosów, to go oczy  będą szczypały, łzawiły nadmiernie czy co. Dodatkowo jeździ po całym pasie od prawej do lewej jakby slalom uprawiał...

...kolejna załamka w sklepie, od jakiegoś czasu zauważam że tworzy nam się kolejny gatunek ludzki upierdliwy dupek. Stoję sobie w kolejce w ręce jedna sztuka towaru, ludzi pełno, u innych całe kosze załadowane. Przeciskam się więc do kasy z prośbą, do delikwenta, czy mógłby mnie przepuścić bo ja mam tylko jedną mała rzecz, a dupek jeden, że on czekać nie będzie i że on też ma jedną rzecz. Ta jedną, chyba z pięć!!! Kij mu w oko (chociaż ująłem to trochę inaczej, bardziej ch*** w d**ę, a za dobrze by miał siekiera w plecy). Boszzzzz w jaki ja mieście żyję,  z jakimi ludźmi mam do czynienia, co za motłoch, to człowiek się do pracy spieszy a przepuści, a taki burak jeden z drugim nie. A nie będę się nad jeleniem rozpisywał...

...odkąd jestem w domu, to zaobserwowałem kilka rzeczy dziejących się w bloku, które działają na mnie jak ta przysłowiowa czerwona płachta na byka. Weźmy choćby takie bicie kotletów, schabowy u mnie w bloku rządzi. Nie ma dnia abym nie słyszał walenia. Wiem, wiem czepiam się ale po kilku dniach gdzie bicie szło od parteru, a kończyło się u sąsiadki obok, miałem dosyć. Walą tymi tłuczkami w te biedne mięcho, które już i za życia wycierpiało, i tak sądzę że schabowy a'la firanka im wychodzi. Jakby kuźwa ręcznika pod dechę nie mogli podłożyć tylko wysyłają tam-tamy do nieba, a później się dziwią, że pada. Jak tak dalej pójdzie, to kolejny potop murowany. I przez kogo? Przez schabowego...

...kolejne odkrycie, to taki mechaniczny głos, cholery idzie dostać ni to wiatrak, ni to odpalany maluch, czort wie, ale o tym będzie w najbliższym czasie ^^...

...i na koniec obiecane fotki...






...tylko bez skojarzeń ^^


...o tym iglaku już pisałem
teraz tworzy nowe szyszki...