29 kwietnia 2013

...przed weekendowo...

...jak ja nie lubię poniedziałku, hmmm tylko ja lubię poniedziałek. Pomijając samopoczucie jak po spotkaniu mojej głowy z bejsbolem, to nie jest źle. Pogoda kaprysi i zamula mnie. Wczoraj tak padłem do łóżka, że nawet budzika nie ustawiłem i żeby nie Połówka, to bym zaspał, a tak pobudka 5:55. O boszzz jak ja napisałem pobótka, o jeżu kolczasty dwa byki w jednym słowie. Teraz, to już naprawdę stwierdzam, że jestem dyslektyk i wiem  w sumie kto jest za to odpowiedzialny. Pan Ofis oczywiście, robi z człowieka bezmózgowca, który wie że jak coś będzie nie tak, to mu podkreśli i są pierwsze efekty. Ciekawe czy Bill już szykuje pozew...

...praca spokój pozorny, coś tam z okazji dnia pracownika mają organizować. Chodzą słuchy, że jakiś wyjazd do opery na Straszny Dwór. Tylko ciekawe kiedy to zrobią, bo wolny dzień już wykorzystany. Jeśli wyjazd będzie po południu, to ja pasuję. W sumie nie rajcują mnie takie spędy, gdzie jeden drugiemu będzie okazywał jaki to on jest kumpel a jakby mógł, to siekiera w plecy, nóż pod żebro. NIE JADĘ!!!

...odkąd w naszej okolicy otworzyli firmę telemarketingową cholery idzie dostać. A to garnki reklamują, a to spotkania z wełną w tle, a to super oferty. Choćby dzisiaj, niby Orange, dzwoni i proponuje mi ubezpieczenie bo widzi w komputerze, że ja stały klient jestem i widzi, że mam fakturę papierową. Poprawiłem ją, że nie. Już kurna widzę jaka ona z Orange, ale nic przemilczałem. Ubezpieczenie, które mi proponuje, to już od pierwszego dnia ubezpieczenia, już od pierwszego maja i  jak by mi się coś stało, to rodzina dostanie po mojej śmierci i tu wymienia cennik za samochód tyle, za pociąg tyle, za samolot tyle. Ciekawe ile dostanę jak mnie spodek z Marsa przygniecie??? Cały czas mi przypomina że to oferta dla stałych klientów i tylko dla mnie jedynego takiego tylko 40 groszy za dzień. Normalnie pestka 12 zeta miesięcznie, żyć nie umierać chociaż w tym przypadku opcja numer dwa. Żeby się rodzina wzbogaciła!!! Podziękowałem i skwitowałem, że ja na tamten świat się jeszcze nie wybieram...

...Połówka wydziergała dla Małej Panny Mi kolejne dzieła. Przedstawiam Dusia, Nutka i Kacperek, kurtyna!!!





...jutro jedziemy na wystawę rękodzieła, w której bierze udział również Połówka. Trochę nam nie na rękę ta jutrzejsza wystawa. Długi weekend przed nami a w lodówce światło. Trzeba będzie zasuwać na obrotach aby zdążyć. Może jakąś relację napiszę...

...uzależniłem się od słonecznika, całymi dniami siedzę i dłubię. Normalnie jak świstak, tylko on siedzi, bo sreberka były kradzione, he he he...


...to by było na tyle. Ufff udało mi się nadrobić blogowe zaległości i wiem, że więcej mnie na taką abstynencję nie stać. Jeżu jacy wy jesteście płodni, to chyba przez wiosnę i hormony, he he he. Grunt, że już jestem z wami na bieżąco. Może kiedyś napisze co było przyczyną mojej blogowej zapaści, powiem tylko nie było miło. Życie, to jednak potrafi dokopać...

28 kwietnia 2013

...mix kilkudniowy...

...witajcie ponownie. Oj ubyło mnie na blogu, ale potrzebowałem ciszy i czasu dla siebie. Dobra smutki i zmartwienia na bok, bo za parę dni weekend i urodzinki. Niestety nie należę do grona szczęśliwców, którzy już mają majówkę i szaleją na grillu, muszę jeszcze parę dni popracować...

...a w pracy jak to w pracy, czyli małe urwanie głowy. Filie plakatów zamówiły i kiedy przyszedł czas wydruków, to okazało się, że ta zołza drukarka zacytowała znany napis z koszulek "pier**le nie robię". Kuźwa ona to ma dobrze, a ty człowieku myśl...

...w przerwie ustrzeliłem takie cóś...






...zakwitły pierwsze drzewa, nawet mirabelka nadrabia zaległości i kusi miodnym zapachem...






...podczas wczorajszego spaceru, wałem jeziora Gosławskiego, natykałem się co chwilę na kolejne rozkwitające roślinki. W tym przypadku było już chłodno i późno więc roślinki robiły bardziej lulu...






...dopiero dzisiaj, po nocnych deszczach, pojawiło się słonko i można było podziwiać "sałatkę z Madagaskaru"...


...i kolejne drzewa zakwitają (??)...




...i chaszcze...




... pojawiły się również ślimaki...



...natknąłem się również na krwiopijcę...


...a woda w jeziorze szumiała...


...dzisiaj zaliczyliśmy giełdę w celach zakupowych. Połówka okupiona, mi wpadły dwie pary jeansów. O butach mogę zapomnieć. Ciekawy jestem czy można jakoś chirurgicznie skrócić stopę, bo innej opcji nie widzę...

...kolejny wypad z kijkami na zielony wał zaliczony. Zwolenników moczenia kija prawie zero, za to zieleni przybyło, o wrzaskach ptic nie wspomnę...



...na zakończenie mojego chaotycznego wpisu mam dla was takie cudo...


...kiedy robiłem zdjęcie kwitnącej leszczyny mojego buta zawzięcie dziobała kura, ciekawe czego szukała. Chyba chciała zdjęcie, no to proszę...


...teraz, to już naprawdę kończę, jeśli ktoś zrozumiał dzisiejsze moje wywody to brawo, jeśli ktoś nie zrozumiał to nie jego wina. Chyba mi słonko za mocno zwoje przegrzało, idę poleżeć i nadrabiać blogowe zaległości...

...miłego długiego weekendu...

25 kwietnia 2013

...apel...

W szpitalu na Czarnowie, na Intensywnej Terapii, leży człowiek, który potrzebuje Waszej pomocy!

Nazywa się PIOTR CHROMIŃSKI.

Proszę tych z Was, którzy nie boją się igieł, aby udali się do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i dali się wyssać.

WAŻNE!
Przed oddaniem krwi, poproście o zaświadczenie, że to co oddajecie, przeznaczone jest dla Piotra (podajcie jego personalia i informację gdzie leży - Wojewódzki Szpital Zespolony, Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Kielcach). Jeśli jesteście z Kielc, zaświadczenie, które dostaniecie po zabiegu, zanieście do szpitala na Czarnowie (portier powie gdzie). Jeśli jesteście spoza Kielc, kontaktujcie się ze mną, jakoś to załatwimy!


Piotrek przeszedł już co najmniej jedną operację, ale czekają go następne, dlatego sprawa jest dość PILNA!

Jeśli nie możecie sami oddać krwi, proszę, spróbujcie kogoś namówić!

Z góry dziękuję za pomoc!

24 kwietnia 2013

...i kolejne pitu pitu...

...jakiś taki przemęczony jestem, sam nie wiem dlaczego. Niby energia mnie rozpiera, jednak wieczorem padam na twarz i zasypiam zanim dotknę głowa poduszki. Dziękować tylko, że wiosna jest, ptaszki drą dzioby i pojawiła się pierwsza młoda trawa... 


...drzewa też się nie ociągają i próbują gonić za wiosną...


...o pracy nie będę zanudzał, wolę wam pokazać kolejne prace Połówki...







...odbyłem kolejny marsz z kijkami w "nowych" dresikach, które sprawdziły się na medal. Łabędź, którego już prezentowałem w końcu znalazł wybrankę, widziałem z daleka jak pływali na jednym ze stawów, czyli z łabądkiem wszystko okej, nie jest kochający inaczej, he he he...

...idąc dalej poprzeszkadzałem trochę parze kaczek...




...a na osiedlu zakwitła forsycja...


...na dziś tyle, miłego wieczoru...

PS. ...Połówka szykuje swoje prace na wystawę, zobaczymy co z tego wyjdzie...

23 kwietnia 2013

...wtorkowe pitu pitu...

...od wczoraj mam kolejne urwanie głowy, latania i skakania pełno...

...praca, projektów znowu góra. Szykuje się sporo spotkań z pisarzami, ilustratorami i  noc nie tylko w muzeum. Siedzę więc i wymyślam plakaty, zaproszenia, jakieś broszurki. Normalnie szmery-bajery-pumpki-rowery. Wszystko, to całe zabieganie spowodowane jest zbliżającym się dłuuugim weekendem majowym...

...dwa plakaty stworzone, trzeci zawieszony w powietrzu - czeka na dofinansowanie imprezy. Kolejny pomysł, zakładki dla dzieci, boszzzzz kiedy ja to ogarnę. Tablica korkowa oklejona karteczkami na maksa, a żeby było fajniej zołza drukarka (format A3) odeszła do Krainy Wiecznych Łowów, nic tylko w łeb sobie strzelić...

...mały przerywnik w pracy, to trzmiel który zaliczył bliskie spotkania z szybą i teraz leży zamroczony...


...z przyjemniejszych rzeczy, wczorajsze buszowanie po ciuszkach zakończyło się kilkoma zdobyczami. W moje łapki wpadły spodnie NIKE w sam raz na marsz z kijkami. Bonus z tego łażenia jest taki, że zapakowałem swoje cztery litery w dresiki, które na oko wydawały się małe. 


...kolejna zdobycz, to dwie sztuki krótkich bawełnianych spodenek firmy George, jedne jeszcze z metką...



...oto twardy dowód na to, że jestem3xl...

...i kolejna miła rzecz, prezent urodzinowy, który zakupiła dla mnie Połówka, to takie małe cóś  wygląda jak pedrive, ale służy do odczytywania kart pamięci. Taki mały gadżecik, a cieszy, he he he. Koniec łączenia się aparatu z pecetem przez kabel...


...rękodzieło Połówki bierze udział w wystawie organizowanej przez dom kultury do którego uczęszczają Rodziciele, na razie na ten temat tylko tyle, o wystawie na pewno napiszę... 

...pytałem się was ostatnio, czy odcine A4 z Wrocławia w kierunku Legnicy jest płatny, jednak może zamieszczę mapkę skąd będę jechał i gdzie będę zjeżdżał z autostrady...


...do miłego...

PS. ...czekamy na kolejnego chrześniaka...