Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

niedziela, 10 lutego 2013

Dorota Sumińska:
Autobiografia na czterech łapach,
Dalej na czterech łapach

...zabierałem się do tego jak ta przysłowiowa sójka, zawsze było jakieś coś. Jednak w końcu dojrzałem (czyt. nabrało mocy sprawczej) i mogę się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat autobiografii na czterech łapach.

Do zainteresowania się ową pozycją książkową nakłoniła mnie recenzja Zakurzonej, gdzie rekomendowała drugą część autobiografii czyli Dalej na czterech łapach. Pomyślałem kurcze w tym coś musi być, kobietkę skądś pamiętam normalnie tabula rasa. Jednak to była druga część autobiografii , a że jestem człowiek dziwny i lubię wszystko robić po kolei, to zacząłem szukać pierwszej części. Na księgarnie nie ma co liczyć, nawet jak bym chciał kupić to cena byłaby grobowa. Pozostały więc biblioteki, tu również było ciężko, jednak po czterech godzinach pierwsza część, wylądowała w moich rączkach.

Autobiografia na czterech łapach czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, koni, jeży, żółwi, węży...i ich krewnych, bo tak brzmi pełen tytuł, wciągnęła mnie. Próbowałem sobie jakoś porcjować rozdziały i delektować się nią, ale było ciężko. 

Saga rodzinna autorki rozpoczyna się na Wołyniu od historii pradziadka, który zakochał się, po czym porwał a następnie poślubił  piękna Tatarkę. Co najbardziej mnie zdziwiło i urzekło to losy ludzi przeplatające się na równi z losami zwierząt oraz wspomnianych w tytule kotów, psów, jeży, węży i krowy.
Poznajemy losy rodziny Doroty Sumińskiej i kolejnych przyjaciół-zwierząt. Bardzo poruszył mnie świat peerelowskiej tuczarni oraz naszyjnik ze żmiji. Historia napisana prostym językiem z dużą dawką humoru i bez udawania. 

 Kolejny tom sagi pod tytułem dalej na czterech łapach trafił do mnie po nowym roku. Już nie wydzielałem sobie rozdziałów tylko czytałem: na kanapie, w wannie i w kilku jeszcze innych przybytkach (tam gdzie król chodził piechotą :)). Ta część autobiografii można podzielić na dwa światy: dom i azyl dla zwierząt oraz Indonezję, do której autorka często wraca w swoich podróżach z przyjaciółmi i rodziną. Powiem szczerze część "azylu pod lasem" czytało mi się bardzo dobrze natomiast część podróżnicza wymagała ode mnie więcej uwagi i choć było to wszystko napisane prostym językiem z wieloma ciekawymi informacjami, to męczyłem się trochę... może dlatego, że ja dziwny człowiek jestem... :))
Książka wywarła na mnie duże wrażenie, odcisnęła w mojej duszy buddyjskie podejście do świata, ludzi i zwierząt. Otworzyła mi oczy na cierpienie jakie zadaje człowiek braciom mniejszym. Człowiek, to nie brzmiało już dumnie, wstydziłem się swojej rasy. Dowodem na to niech będzie mój sen o resocjalizacji...
Summa summarum książka napisana z miłością do psa, ludzi i świata... polecam wszystkim...

6 komentarzy:

  1. faktycznie mnie pewnie też by wciągła tak wnioskuje z Twojego opisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wciągła, wciągła... ?? wciągnęła... ups... książkę warto przeczytać... :)

      Usuń
    2. :) to dobrze jak polecasz. ja aktualnie czytam książkę Arabska Perła.

      Usuń
  2. ciekawa pozycja, może i w moje ręce wpadnie, ciekawe co to ten naszyjnik ze żmij...

    OdpowiedzUsuń

...dzięki za tę chwilę jaką poświęciłeś/aś na lekturę mojego bloga, zapraszam ponownie...

...jeśli to możliwe pozostaw komentarz, na pewno go przeczytam...

...nie bądź anonimowy, wybierz nazwa/adres URL...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...