16 grudnia 2012

...a takie tam...

...a to nam urzędasy prezent świąteczny zrobili, nic tylko sobie w łeb strzelić. Podwyżki, podwyżki i nic tylko podwyżki (w tym przypadku pięćset procent za garaż). Przysłali umowę, bez jakiejkolwiek wcześniejszej informacji, i tylko siedem dni na jej podpisanie. Człowiek postawiony przed faktem. Po nowym roku kolejne podwyżki. Od stycznia woda, od lipca śmieci. Oto nowa metoda ratowania miejskiego budżetu, tylko nikt człowieka nie pyta skąd na to wszystko brać kasę. Dodatkowo człowieka szlak trafia jak w gazecie czyta, że miasto sponsoruje powstające, prywatne, teledyski.
***
Z frontu przedświątecznego. Pokoje sprzątniete, kuchnia i łazienka przez piątek i sobotę wypiękniały. Z braku światła dziennego, późno już było, podłogi i żyrandole zostawione na zaś.
Prezentowo, brakuje już tylko jednego. :))
***
Czytam książkę Sumińskiej i rechocze z opisanych historii.
Zakochałem się w muzyce chillout, ale o tym może w przyszłości.
***
Kolejna kołomyja, reklamacja. Szykuję .tablet z reklamy Orange (z Mózgiem i Sercem). No połaszczyłem się i mam co mam. Sam proces zgłoszenia to droga przez piekło. Telefon do serwisu, po rozmowie majl. Po majlu rejestracja na stronie serwisu i zgłoszenie sprzętu - bez instrukcji nie da się tego przejść. Wreszcie jest, potwierdzili zgłoszenie. Teraz jeszcze uszykowanie dokunentów: kopia faktury i umowy (ciekawe po co im umowa), kod kreskowy trzeba wydrukować, kartka z danymi kontaktowymi i na koniec trzeba jeszcze raz na papier przelać opis usterki, chociaż o tym już pisałem przy zgłoszeniu na stronie.
***
Pogodowo, śniegu zero. Szaro, buro i mokro. Buty czekają na klejenie...
Trzymajcie się ciepło...