2 listopada 2012

...zadusznie...

Dzień zaczął się pięknym wschodem słońca. Napstrykałem mnóstwo zdjęć i dopiero po dłuższej chwili do mnie dotarło, że aparacisz ustawiony na macro. Z wielkiego pstrykania uratowało się tylko kilka zdjęć. 
Zawsze coś skopię... :))





...i jak zwykle zboczyłem z tematu, a miało być zadusznie.
Po całej wczorajszej kołomyi i komercji jaka przelała się przez cmentarze, dopiero dzisiaj w spokoju i ciszy można powspominać bliskich. Z długiej wspominkowej listy szczególnie miło wspominam kilka osób...

...babcię (kobieta o słonecznym uśmiechu) i jej zacierki, bo tak nazywała zupę mleczną z kluseczkami-zacierkami. Czuję smak placuszków z ciasta na makaron, które rumieniły się na blacie kuchni opalanej węglem i pyszny kompot z rabarbaru....

...dziadka (rytuał golenia), to smak czereśni zerwanych z drzewa, na które w wieku 72 lat wspinał się jak młokos; to nasza wspólna pasja psy; to psy Szarik i Żaba i nasze spacery z nimi, to chodzenie po lesie za grzybami, to wykopki i zbieranie kartofli; to gołębie jego konik....

...ciocię Grażynkę - koleżankę rodziców. Mieszkała w zabytkowym dworku, w dużych pokojach. Do dziś pamiętam jej słowa, które usłyszałem po kolejnym zawodzie sercowym "...na świecie na pewno jest ktoś, kto pokocha cię całym sercem, tylko musisz cierpliwie czekać i nie zrażać się małymi niepowodzeniami...". Pamiętam jej ciasta i robótki na drutach i szydełku. Zawsze kiedy do nas przychodziła, to dziergała coś. Kolejne wspomnienie, z nią związane, to książki którymi obsypane były półki w jej maleńkim mieszkaniu (po przeprowadzce) i cudaczny plastikowy pingwin-zabawka poruszający się na metalowym walcu zamiast kółek; to poziomki, które rosły w jej małym ogródku....

...babcię Połówki i ten niesamowity zapach jej mieszkania; to morele na jej działce.

To tylko kilka bliskich mi osób i wspomnień,  które tutaj przytoczyłem. Wiele wspomnień skrywam tylko dla siebie, wiele jest bardzo śmiesznych i dotyczących obcych mi osób choćby...

...Igorek i jego zabawne historie z cyklu jak to się kiedyś w Geesie pracowało...

...Andżelo tak jak Pan Zagłoba niestroniący od alkoholu; z twarzy groźny typ z charakteru anioł; zawsze umiał ode mnie wycyganić parę grosików na winko... :))

A Wy kogo dzisiaj wspominacie?

P.S. Z zaduszkowych rytuałów przypomniał mi się jeden. Rodzicielka zawsze szykowała miskę z wodą i lustro. Do dziś nie wiem po co.