15 listopada 2012

...czwartkowo...

W końcu zakończyłem dłubanie nad prezentacją. Uff, to cholerstwo zajęło mi przeszło półtora tygodnia. Dzień w dzień bite osiem godzin. Jak to praca umie obrzydzić człowiekowi programy i komputer. W skrócie umęczyć człowieka. :)) Ale było minęło.

Z ankiety, w której wzięła oszałamiająca liczba osób - aż sześć, wynika że  jesteście zainteresowani osobą Zofii Kamilli Urbanowskiej. Tekst przed chwilą skończyłem, natomiast publikację materiału przewiduję na dzisiejszą noc - tuż  po północy. Podczas pisania pojawiło się kilka niejasność, ale powołałem się na badania archiwalne i powstało, to co powstało. Przepraszam historykiem nie jestem. :))

Po woli wracam do blogowego życia, chociaż nie w pełnym wymiarze. Przede mną jeszcze do przygotowania jedna prezentacja; wdrożenie strony dzielnicy, w której mieszkam; zmontowanie dwóch filmów plus oczywiście obowiązki w pracy. Normalnie szaleństwo, ale myślę, że do Gwiazdki zdążę. :)) Bo inaczej prezentów nie będzie. :(

Oczywiście marudzę i widzę wszystko w czarnych kolorach, ale znając siebie to uwinę się z tym wszystkim bez problemu.  Na sam koniec przypominam o konkursie, a dla was kolejne zdjęcia listopadowego poranka.