14 listopada 2012

...a takie tam...

Listopad powoli zaczyna pokazywać swoje pogodowe fochy. Dzień staje się coraz krótszy. Człowiek wychodzi o szarówce do pracy, a jak wraca to długo nie nacieszy się dzionkiem. Dodatkowo ta wszechogarniająca mgła rozleniwia człowieka na całego. Nawet prosta czynność, jaką jest golenie, urasta do mega problemu i odbywam długie debaty myślowe sam na sam z lustrem. Ostatnio podczas owych debat dość często pasuję i opuszczam łazienkowe pielesze. Jak ta dalej pójdzie, to wystarczy przefarbować brodę na biało i Mikołaj na święta jak znalazł... :))

W pracy nie lepiej. Tu to już pełna mobilizacja, bo projekt goni projekt a prezentacja prezentację. Po całym dniu z twarzą przed monitorem mam dość komputera. Oczy pieką, co chwila zerkam czy nie nabawiłem się wytrzeszczu lub moje oczy nie wyglądają jak piłeczki pingpongowe. Chociaż człowieka cieszy jak przebrnie przez to wszystko i widzi efekt końcowy. Kolejny plus to książka z którą nie rozstaję się. Komputera mam dość.

Jak już wspomniałem mgła opanowała cały mój mały świat i nawet dzisiaj rano udało mi się pstryknąć parę fotek moim małym aparacikiem. Oto efekty:




Budynek (środkowe foto) bardzo mnie zainteresował. Chcę mu w przyszłości poświecić osobny wpis i sesję zdjęciową. :))

Przypominam o konkursie: Emigracja oraz o ankiecie: Czy napisać o Zofii Urbanowskiej? - głosowanie dzisiaj do północy. 
Zwiększyła się liczba nagród - książek, a co za tym idzie również nagrodzonych będzie więcej. :))
Fundatorem książek jest Miejska Biblioteka Publiczna w Koninie.

Zerknąłem własnie na ankietę i widzę, że parę osób ciekawych jest postaci Zofii Urbanowskiej. Cieszy mnie to bardzo, więc powoli zabieram się za pisanie. Pracę mam ułatwioną, gdyż bodaj trzy lata wcześniej tworzyłem prezentację o Zofii dla biblioteki. Posiadam więc materiały. Tekst będzie nowy, a prezentacja posłuży mi za ściągę - żeby jakiś banialuk nie napisać. :))

P.S. Wasze blogi czytam i odwiedzam, komentuję skromnie. Wybaczcie. Przemęczenie...