23 października 2012

...zakręcony...

...no zakręcony jestem, jak słoik z ogórcami... :))
...stwierdziłem w drodze do jednej z filii robić zdjęcia. Prędkości jakie osiągałem, mijając jesienne osiedlowe uliczki, groziły pamiątkowym zdjęciem na fotoradarze...


Kiedy dopadłem do filii okazało się, że jest jeszcze mała chwilka na strzelenie paru próbnych fotek.


Zajęcia trwały, a ja miałem możliwość przyjrzeć się eksponatom zgromadzonym na wystawie. Placówka obchodziła czterdziestolecie istnienia. Na wystawie znalazły się przedmioty właśnie z tamtego okresu. W tych latach (1972) jeszcze nie było mnie na świecie. Pamiętam je z późniejszego okresu, z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych.


Czarne płyty analogowe, grające widokówki, które słuchało się na adapterach. Wielkim fanem owych płyt był mój dziadek (pisałem o nim tutaj), który słuchał muzyki na radiu podobnym do tego na dole zdjęcia.


Kolejny kawałek historii - sławetny syfon. Proste urządzenie, które służyło do gaszenia pragnienia. Obsługa była bardzo prosta: do pojemnika (kształt butelki) wlewało się wodę; nakręcało się mechanizm spustowy - zawór; później jednym nabojem, wypełnionym gazem, uzdatniało się ją do wersji bąbelkowej; zmiana naboju i już woda z syfonu lała się do szklanki z sokiem. Pycha!!! I nikomu woda sodowa nie uderzała wtedy do głowy!!!


Kolejne zaszłości lat poprzednich. Z owych okazów pamiętam wyroby szklane i globus, który zawsze mnie ciekawił. Ot kręci się piłka, kręci... a w nogę grać nie wolno...


Mam nadzieję, że spodobał się wam taki mały powrót do przeszłości, że znaleźliście na moich zdjęciach kawałek siebie z tamtych lat. A wy jakie pamiętacie (macie) z tamtych lat...