19 października 2012

...uczłowieczenie...

Działo się to jakieś piętnaście lat temu, latem. Bohaterami owego zdarzenia byli pies i jego właściciel. Scenka sam w sobie jest krótka, ale utknęła nam w pamięci i śmiejemy się z niej za każdym razem, kiedy o niej wspomnimy.

...z małej pijalni, obleganej przez amatorów taniego piwa, dla których liczy się ilość a nie jakość, wychodzi pewien wstawiony jegomość. Obok kroczy pies. Stan chodu jegomościa wskazuje na większą ilość wypitych piw i dłuższy czas poświęcony tej czynności...

...kiedy ów jegomość ma zamiar przejść na drugą stronę ulicy mija go w ostatniej chwili rowerzysta, klnąc na całego jak to kreślił "zapijaczoną mordę". Sprawę ratuje jedynie fakt, że droga jest wewnętrzna i prowadzi do kilku domków jednorodzinnych, więc nie będzie żadnych krwawych scen...

...jegomość stoi na środku uliczki i coś macha rękoma w kierunku odjeżdżającego rowerzysty, następnie kuca (cudem) przed psem i zaczyna przemowę...

JEGOMOŚĆ: ...mordo ty moja, kochana... - lekkie zachwianie
PIES: ...macha ogonem...
JEGOMOŚĆ: ...mor-do ty... - sylabizuje
PIES: ...skomle z radości...
JEGOMOŚĆ: ...człowieku, ty pies jesteś. powinieneś szczekać... - kończy wywód