9 października 2012

...pan Kotek był chory...

Rozłożyło mnie choróbsko. Rano wędrówka do lekarza - trzeba się zarejestrować. Kolejka kosmiczna, w końcu docieram przed majestat piguły i rejestruję się. Kilka kliknięć w komputer i biały fartuszek informuje mnie, o której godzinie lekarz mnie przyjmie. Zdębiałem!!!
14:40 - ze stoickim spokojem mówi piguła. Nie kapituluję, wiem że paniusie chomikują parę numerków dla znajomych, ale nie tym razem. Albo ta godzina, albo inny lekarz. Nie powiem gdzie ja mam innych lekarzy. Kapituluję.

W drodze powrotnej strzeliłem parę fot - wschód słońca...





P.S. Zwolnienie do piątku. Niby mam leżeć, ale nie ze mną te numery, Brunner...