18 października 2012

...na plus...

Początek dnia, to wczorajsza a'la kołomyja. Biuro (i firma) oblężone przez kierowników filii. 
No i zaczęło się: to wydrukuj, to zeskanuj, to przerzuć z pendrive'a. Każdy coś chciał i najlepiej żeby wszystko w sekundę zrobić. Spokój nastał dopiero w momencie rozpoczęcia zebrania. 
***
Sprawy telekomunikacyjne załatwione. Godzina z hakiem zleciała, ale stary sprzęt zdany. A ile to cholerstwo ważyło, wiedzą o tym tylko moje ręce. :) Grunt, że w ręce nowa umowa. 
***
Wizyta u dentysty, też udana. Ząbek odbudowany. Śladów ingerencji zero, aż sama pani sadystka była zdziwiona. Kasy też wzięła mniej niż myślałem. I pomyśleć, że kiedyś bałem się dentysty i omijałem go jak diabeł święconą wodę. :)
***
Gang sprawdzony, koszula też. Piątek naciera powoli, a w niedzielę chrzciny...

Dzionek na plus.