11 października 2012

...już lepiej...

Witajcie. 
Choroba powoli znika z mojego organizmu. Nie było tak źle, bo wcześniej zareagowałem i nie dopuściłem do rozwoju choróbska. Oczywiście leżakowałem. Spróbował bym nie!!! Połówka pilnowała, Wy również. Oj dostało mi się od  Was, to leżałem. Tylko było jedne małe ale... telefony z pracy i co chwila coś tam trzeba było zrobić na stronie... więc robiłem... nie powiem jaką minę miała Połówka...
Nie obyło się również bez pecha. Dałem zwolnienie znajomej z pracy, aby podała do kadr i ups... dzwoni wczoraj wieczorem, prawie płacze, że jej mały synek dobrał się do zwolnienia i podarł. Nie pytajcie jak, no stało się... 
Dzisiaj więc dryłowałem z samego rana do przychodni i mam odebrać ksero zwolnienia z podpisem lekarza. Oczywiście nie udało się tego załatwić rano bo pan lekarz od południa. W pracy wszystko załatwiła owa kumpela...
...jeszcze tylko odebrać ksero zwolnienia od lekarza i osobiście dostarczę...
...żeby nie kusić losu...
***
Na blogu pojawiło się takie małe sympatyczne logo "zwierzakolubnych". Owe logo to spuścizna po spisie jaki zrobiła Anka swoim Spisem Powszechnym Zwierzaków. Sam nie posiadam obecnie żadnego pupila, ale jestem zwierzakolubny...  kończę i szykuję się do Panoramiksa (lekarza) :))

P.S. Droga Panterko woreczek powoli się szyje, tylko jaka to sól: morska czy gruboziarnista... no nie znam się :))

P.S. P.S. Dzięki za życzonka... :))