15 października 2012

...jesiennie...

Jesień rozgościła się na całego. Obsypuje złotem i czerwienią drzewa i krzewy. Obradza owocem. W poszukiwaniu owych dóbr wybrałem się na mały spacer.

Już z okien domiszcza moją uwagę przykuła ławka mieniąca się czerwienią. Zazwyczaj jest ona oblegana przez ludzi, którzy łapią promienie słońca i oczywiście plotkują... :)) Dzisiaj nikt nie zaszczycił jej swoją obecnością, chociaż Pani Jesień odcisnęła swój ślad dookoła siedziska. 


Niedzielny spacer zakończyłem w ogrodzie. Również tutaj jesień już w pełni. Jeszcze tydzień wstecz rozpostarte niczym parasole rosły liście dyni, a dziś pozostały po nich tylko czarne kikuty. Świadectwo pierwszych przygruntowych przymrozków. 
Grządki opustoszały, na małym poletku  strach pełni straż nad zasianym żytem i tylko w kącie rośnie jeszcze marchew i pietruszka.

Oparte o starą drewnianą szopę uschłe gałęzie drzew tworzą spektakl: spękanej kory, śladów kornika, brązów i szarości.


Liście winogrona oddały miodowe grona i teraz zaczynają się przebarwiać i usychać. Orzech rosnący obok również próbuje wygrać ową jesienną przebierankę, tworząc na swoich liściach wzory niczym skóra salamandry. Tylko czarny bez nieśmiało barwi swoje listki na czerwono...


Owady nie uległy owemu jesiennemu szałowi mody. Biedronka nadal przemierza łodygi roślin w poszukiwaniu mszyc, pająk sprząta i naprawia pajęczynę z dezaprobata kręcąc nóżkami patrząc na sąsiednią pajęczynę, w której zaplątało się piórko...


Zafascynowany pająkiem o mało co nie przegapiłem mieniących się w słońcu, niczym brylanty, kropel rosy... a wystarczyło się tylko nachylić, aby odkryć kolejny cud natury...