29 października 2012

...dworzec...

...dworzec pożółkły
jak jesienny liść,
powitał Wędrowca
strudzonego.

...poczekalnia zszarzała 
historią minionych lat,
zasiana  czerwonymi siedziskami
dała odpoczynek bolącym nogom.

...gazeta pomięta
upstrzona literami minionego tygodnia,
otula celulozą
pokarm dla ciała.

...megafon zardzewiały
skrzeczącym głosem,
wyrywa z czeluści mroku
myśli strudzone.

...mgła gęsta 
niczym wata cukrowa,
ukrywa
cel niezamierzony.

...przedział na sześć osób
jak matka,
ciepło się wita,
otula jak koc.

...Wędrowiec zasypia,
gra va banque
w rosyjskiej ruletce życia,
zmierza ku nieznanemu.


-Chustce-