25 września 2012

...zimno i wkurzająco...

Jak wam minęło triduum zimna. Oj pokazała jesień pazury, pokazała. Zimno było w domu, zimno było na dworze. O zimnie w pracy nie wspomnę. Herbata stygła w kilka minut, człowiek zakładał na siebie tony ciuchów na tak zwaną cebulę i na niewiele to się zdało. 

Jednak wspomnę... w pracy było zimno i człowiek już się przyzwyczaił, bo jak wszyscy twierdzą, to oszczędności. Choć ja od dłuższego czasu twierdzę, że to są pozorne oszczędności, bo jak  nie grzeją grzejniki to każdy po kryjomu dogrzewa się sławetnymi farelkami lub innymi termowentylatorami. Oszczędności są na fakturach do em-pe-cu, ale pożerane zostają one fakturami za prąd. Tylko ja się nie znam, ja tu tylko zamiatam.  

Zimno nie ominęło również domowych pieleszy. Aż dziw bierze, że w XXI wieku  człowiek marznie. W sumie to wina leży po środku: trochę winny jest ciepłowni i trochę winni są również ludzie (mieszkańcy). Rozumiem, że wszystkim się nie dogodzi, jednemu będzie zimno przy plus piętnastu, a drugiemu przy plus dwóch. Kolejna sprawa to nabiegaliby się chłopacy z owej firmy, bo tu odkręć ogrzewanie, tam zakręć i tak w kółko. Rozwiązaniem tego była umowa, że wystarczy telefon do ciepłowni i włączą ogrzewanie, ale tu również jest problem bo ludziska patrzą jeden na drugiego i oczekują, że w końcu ktoś zadzwoni. Tylko czemu to zawsze mam być ja? Najlepsze jest to, że zadzwoniłbym tylko wystarczyło by przyjść (ludzie z mojego bloku) i porozmawiać na ten temat, a nie cichaczem urządzać lamenty na klatce pod tytułem: ...jak to wszyscy są niedobrzy, bo zimno i nic się z tym nie robi...

Było o zimie to teraz będzie wkurzająco. Nasz kochany majestat w urzędzie miejskim wymyślił kolejne podwyżki w taborze komunikacyjnym. Tłumaczy się korkami w mieście, dla mnie to jest tłumaczenie głupiego albo dla głupiego. Dzisiaj miałem przykład: pan kierowca nagrzał tak w autobusie, że porównać jego wnętrze do sauny to mało. Może i się czepiam, ale po ostatnim roku kiedy to przez osiem miesięcy walczyłem z zatokami, aż mnie unosi na takie bezmózgowe grzanie. W autobusie komplet ludzi, wyziewy różne od fiołków do gnojowni. Człowiek się spoci, wysiądzie, zawieje go i już gotowe... Czy tak trudno ruszyć jest mózgownicą i grzać kiedy jest na to potrzeba. Znowu dojdzie do tego iz zimą będziemy podziwiać zaszronione szyby... a z tego co wiem to ogrzewanie na tlen nie chodzi...

A teraz kończę te moje durne wywody. Spuściłem sobie trochę z wątroby i lecę na szkolenie.