26 września 2012

...zegarkowy monolog...

...bardzo wcześnie rano...

Obudziłem się kiedy za oknem panowała jeszcze szarówka. O tej porze roku ciężko jest stwierdzić, zerkając tylko za okno, jaka może być godzina. Zaspany sięgam po zegarek, a w myślach bluzgam "tylko pokaż, że jest za dwie szósta, to koniec z tobą...". Zerkam, wyświetliło się zbawienne 05:18. No, masz szczęście. Jeszcze można pokimać chwilę - marudzę. Obracam się na lewy bok i zasypiam...