9 września 2012

...sąsiad...

Jest, jest, jest - szeptałem podekscytowany. W końcu udało mi się sfotografować sąsiada, który notorycznie co niedzielę przeszkadza mi w śnie. Robi taki hałas, że oczy same się otwierają i człowiek machinalnie szuka strzelby. I dzisiaj nastał ten piękny dzień i drania ustrzeliłem. :)) Nie ze strzelby!!! Aparatem. :))

Lista wykroczeń, mojego sąsiada, jest bardzo długa. Wymienię tylko te najcięższe.
  1. Oskubanie pelargonii rosnących za oknem z liści.
  2. Stukanie w południowe okno.
  3. Stukanie w zachodnie okno.
  4. Spraszanie panienek i wpychanie się przez okno do sypialni - złapany na gorącym uczynku. Zdążył uciec.
  5. Zabrudzenie wszystkich parapetów, po nieudanej próbie sforsowania sypialni.
  6. I ostatnie, najcięższe, przewinienie. Czemuż do cholerci jasnej zawsze o piątej rano najbardziej chce mu się gruchać...
Oto foto delikwenta: