11 września 2012

...prawie idylla...

...poniedziałek...

Potrzebowałem dzisiaj wyciszenia, samotności. Musiałem jakoś odreagować firmową naradę. Byłem zmęczony psychicznie, a dla równowagi potrzebowałem zmęczenia fizycznego: potu, bólu mięśni, urywanego oddechu.

Podczas marszu olśniło mnie: "...jak tu pięknie...". 
Stanąłem i rozejrzałem się dookoła. Po lewo: łabędzie z parą młodych pływające, po starym zarośniętym drzewami i krzewami stawie. Po prawo: ryby pluskające w kanale, który wpada do jeziora G. Załapałem się nawet na koncert w wykonaniu żab. Prawie idylla. Prawie, bo ów stan psują kominy przemysłu ciężkiego. :( 

Większość ludzi tutaj mieszkających twierdzi, że jest tu nijak i szaro. Może i tak. Lecz wystarczy zrobić mały wysiłek, żeby znaleźć się w innym świecie. Świecie, który możecie oglądać na moich fotografiach.