23 września 2012

...niedziela wieczorem...

Weekend chyli się ku końcowi. Jakoś udało się przetrwać pierwsze jesienne fochy pogodowe. Niebo co chwile zmieniało swój wygląd: od słonecznego do ciemnego. W jednej sekundzie świeciło słonko, aby za chwilę lunąć deszczem, gradem i burzą. Oto foto wczorajszych dąsów - końcówka wczorajszego posta:




Dzisiaj natomiast w porze poobiedniej udaliśmy się z Połówką pod znajomego kasztana, zobaczyć czy już raczył uwolnić swoje skarby. Powili zasypuje trawnik kasztanami...




A na koniec coś specjalnego. Tak się zaparłem i udało się. Jezioro zdobyte. Był pot, chwile zwątpienia. Teraz natomiast jest ból mięśni, ale idzie wytrzymać. Foto z "rajdu" dla was...












... wyglądam jak w sutannie...