11 września 2012

...czterdzieści lat minęło...

...jak jeden dzień...

Kopnął mnie zaszczyt i brałem udział w obchodach czterdziestolecia istnienia jednej z placówek kultury naszego miasta. Oczywiście ja - mający hopla na punkcie zdjęć - robiłem za nadwornego fotografika. Impreza była fajna i nie będę wam tu kadził o śmietance (władzach) jakie spłynęły na tą imprezę. 

Oczywiście były wystąpienia, kwiaty prezenty i dzieci, które przyszły odwiedzić jedno ze swoich ulubionych miejsc oraz na spotkanie autorskie adresowane właśnie do nich. Mnie jednak zaciekawiły dwie rzeczy: wystawa eksponatów z lat siedemdziesiątych i spotkanie z p. Joanną Krzyżanek.







Całe spotkanie miało charakter zabawy. Pani Joasia w bardzo ciekawy sposób umiała zapanować nad dziatwą. Ba!!! Swoim ciepłym, spokojnym głosem zainteresowała nawet mnie, aż zapominałem robić zdjęć. Krótko mówiąc: podobało mi się... :))

Jednak co dobre szybko się kończy. Sam już nie wiem jak to się stało, ale po zakończeniu imprezy, po pożegnaniu małych gości, tory rozmowy skręciły...

...sam nie wiem...
...usłyszałem tylko, że szyją lalki, aby pomóc chorej dziewczynce...

Szybko włączyłem się do rozmowy. Dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy o akcji. Pani Joasia to jednak potrafi w człowieku wyzwolić dobre uczucia. Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę, popstrykaliśmy razem parę zdjęć i uzgodniliśmy, że umieszczę na swoim blogu informacje o całej akcji.


Podaję kilka ciekawych linków do akcji "Lalka dla Elizy":