25 stycznia 2012

...dawka kultury...

Znajomym wpadły w ręce bilety do teatru na wielką sztukę pisaną przez wielkie S. Oczywiście udało im się zdobyć bilety dla dwóch par więc z tego szczęścia obdarzyli nas jednym zestawem. Połówka napaliła się na spektakl tak jak pies na kilo podwawelskiej. Od tygodnia nie mówiła o niczym więcej jak o tej sztuce. Jadła, spała, myślała i mówiła tylko o niej. W piątek wysyłałem w myślach prośby o pluton egzekucyjny żeby tylko nie słyszeć o wielkiej sztuce.
***
Uff. Sobota. Za dwie godziny wyruszamy, a łazienka jak zwykle pod okupacją płci pięknej. Ja oszaleję, a kiedy ja mam się wyszykować? Zostanie mi znowu pól godziny i pod bacznym okiem kaprala będę zasuwał i szykował się z prędkością światła.
***
Jesteśmy po sztuce i... mam wielki niedosyt. Sama sztuka nie była zła, ale zawsze znajdzie się jakieś "ale". Najlepsze jest to, że połówka wygląda tak jakby połowę spektaklu przespała, albo walczyła ze snem.
***
Do domu wróciliśmy późno. Połówka nie miała ochoty na nic. Myślałem, że posiedzimy, ale ona stwierdziła, że ma dosyć "dawka kultury mnie zmęczyła".

Dobranoc.

20 stycznia 2012

...piątkowy seans filmowy

POŁÓWKA: co będziemy oglądać wieczorem?
JA: (odpowiada pytaniem na pytanie) a co dzisiaj proponują?
POŁÓWKA: (przeglądając program telewizyjny) hmm....
JA: telewizja?
POŁÓWKA: (odpowiada zza gazety) dno...
JA: (
pyta nieśmiało z cichą nadzieją) to może VOD...
POŁÓWKA: (odpowiada niczym twarda księgowa) już wykorzystałeś cały pakiet
JA:
(
rzucając kolejną propozycją) to może na DVD coś obejrzymy?
POŁÓWKA: (wyliczając na palcach) dobra ale nie drastyczne, nie zabijaki, nie jakieś tam fantasy, najlepiej komedia romantyczna
JA: (z nadzieją w głosie) wiesz co to może jednak VOD, może dasz się skusić, zaraz wyślę smska
POŁÓWKA: dobra, dobra...
JA: (kusząc) mam znalazłem, spodoba ci się... akcja, Jet Li kumpel Jackie Chana, trochę historii
POŁÓWKA: (wyrywając pilota)  chwila, chwila... pokaż co żeś wynalazł... Klasztor Shaolin z 1982 roku... daj poczytać...
JA: (cichutko pyta) i o sądzisz...
POŁÓWKA: (czyta na głos) "... młodzieniec był synem mistrza sztuk walki, który zginął, Jue Yuan chce pomścić śmierć ojca..."
JA:  no co...
POŁÓWKA no proszę cię
JA: (udając greka) ale co...
POŁÓWKA: (wstaje z sofy) rozpierducha na maksa... chińczyk jak się wkurzy i chce pomścić rodzinę to rozpirzy całą wioskę...
POŁÓWKA: (akcentuje każde słowo) ...idę poczytać...

17 stycznia 2012

...dziwny posmak kolędy

Nowy Rok sprzyja odwiedzinom "księżuli". Nic człowiek na to nie poradzi, jak jest w mniejszości rodzinnej, czyli ma inne poglądy. Jednak szopka jaka została odstawiona w tym roku przebiła wcześniejsze wizyty. Na początek "księżulo" pomylił kolejność (obca jednostka, nasza jednostka chora). Potem zaszył się u kogoś na kawce, herbatce czy innym wynalazku zawierającym kalorie i pojawił się grubo po godzinie i pozostałe "jednostki rodzinne" potraktował już sprintem.
***
Najlepsza jednak sytuacja była u nas. Jak wam jeszcze nie wiadomo matula szalała od rana. Po pierwsze musiała być cała rodzina. Nie pomogły tłumaczenia, że my (ja i moja Połówka życiowa) także mamy "wizytację" za dwa dni. Po drugie byłą wielka heca gdyż "głowa rodziny - ojciec" nie przyfilowała kota sąsiadki, który wykorzystując zamieszanie teleportował się do pokoju i wyżłopał całą wodę święconą. Matula omal nie popadła w czarną rozpacz, ale zaczęła szybko działać. Przecież zaraz księżulo do nas wchodzi. Z prędkością rakiety dopadła do kranu nalała wody i w pokoju zaczęła modły nad nią. I tak zasłał ją "Pan Ksiądz". Więc z przeprosinami zaczęła opowiastkę o niedobrym kocie niczym "obcym" z kultowego filmu Ridley'a Scott'a. Księżulo uspokoił matulę i szybko odmówił pod nosem jakąś formułkę i pomachał nad wodą ręką jakby odganiał natrętną muchę. Szybko kolejna formułka, pochlapanie ścian, adnotacja i na koniec  stwierdzenie, że on leci bo za pół godziny ma jeszcze mszę.
***
Żebyście widzieli minę mojej matuli - bezcenne.

13 stycznia 2012

cappuccino man...

Cappuccino dla Włocha czy Francuza to jak kakao dla młodego Polaka. Ów specjał ponoć najlepiej smakuje o poranku z croissantem w rączce. Wyczytałem, że dla Włocha zamawianie cappuccino po godzinie 13-tej to już zbrodnia, że zostaniemy potraktowani jak idioci. Dzięki ludkowie, oj dzięki jesteśmy w Polsce. Dlatego gdy jestem w kawiarnio-lodziarni często zamawiam właśnie ten specjał i nie ważne czy jest już po 13-tej czy nie. Czy mam odbierać sobie przyjemność i nie pić. A co to ja Włoch jestem (bez obrazy do tych fajnych ludków)...