7 grudnia 2011

jak śpiewał Grechuta

Od samego rana chodzi za mną piosenka Grechuty „Dni, których jeszcze nie znamy”. Przyczepiła się i nie chce się odczepić. Najlepsze jest jednak to, że przypomniało mi się zdarzenie jakie miało miejsce z miesiąc temu, kiedy to czekałem na autobus.
***
Wiadomo jak się czeka, to czasami zdarza się rozmowa między oczekującymi na przyjazd autobusu. Tematy są różne: polityka, wandalizm, przemoc. Po prostu samo życie.
***
Jednak najlepsza była ostatnia moja rozmowa z jednym jegomościem, już nie pamiętam czego dotyczyła. Najlepsza była pointa mojego rozmówcy „… i cóż się dziwić, dziwny jest ten świat – jak śpiewał Grechuta”.  Powiedział to z takim zaangażowaniem, że nie miałem serca prostować jego wypowiedzi.



15 listopada 2011

bitwa o koszulę

... i nie mam koszuli. Czekam. Byłem we wtorek, miała być na dzisiaj na dwunastą. Czekam jeszcze pół godziny i idę.
***
Jeszcze nie dostali. W sklepie zacząłem toczyć pianę. Niby wysłane kurierem. Pogoniłem ich, że mają zdobyć nr przesyłki i określić położenie paczki.
***
Jest koszula!!! Po dwóch przeszło tygodniach. Jest!!! Ale kolor nie taki jaki miał być i nie ten materiał. I dziwić się, że polskie małe firmy plajtują. Plajtują bo mają klienta w szeroko pojętym D. Koszulę wziąłem – co było robić człowiek postawiony przed faktem dokonanym.

28 października 2011

garnitur szyty na miarę

Przyszedł garnitur… uświadomiła mnie moja połówka przez telefon. Fajnie tylko w podświadomości jak mała pchełka siedzi obawa. CZY BĘDZIE DOBRY!!!!!!!

Garnitur szyty był na miarę, ale nie w mojej miejscowości. Tutaj ludziom się nie opłaca robić. Najlepiej przywieźć chińszczyznę i opychać ten szajs. Pochodzę z centrum Polski, a garnitur szyłem za Częstochową. Cała operacja przebiegała na telefon. Podałem wymagane wymiary, wybrałem sobie materiał na stronie internetowej. I proszę i można. Garnitur uszyty. Extra. Nawet mnie widzieli.

24 października 2011

zakup koszuli - koszmar

Kolejny koszmar. Od tygodnia próbuje kupić koszulę, a że jestem wielki to mam problem. W sklepach, na stoiskach koszul w brud, ale co z tego jak rozmiar kończy się na 42/43. Z tą rozmiarówką to też dziwnie. Jedni mają koszule z pojedynczą numeracją i twierdzą, że to są polskie koszule. Drudzy mają rozmiarówkę łamaną i ci znowu twierdzą, że ich towar jest produktem polskim. Oszaleć idzie. W końcu udało mi się znaleźć jeden sklep i mi sprowadzą bez problemu.

21 października 2011

powoli zaczynam czuć się dyskryminowany...

Myślicie, że to za mocne słowa. To spróbujcie kupić jakiś ciuch na moje wymiary. Jestem 3XL, ale z tendencją do 4XL. Różnie to bywa. Męczy mnie kupowanie w sklepach bo na mój widok „panie sprzedające” mają panikę w oczach kiedy pytam je o ciuchy dla mnie. Jestem grubaskiem i co z tego. Czy jestem gorszy? Jeszcze żeby „rozmiarówka” była jedna, ale po co. Dla jednego XXL jest takie jak dla innego XL.  Ciężki ma los człowiek jak jest wysoki, szeroki …i ma długie stopy. YETI nie jestem.